Na początku roku wychowawczyni zasugerowała, żeby nikt nie przynosił słodyczy do szkoły. Okazało się, że jest kilkoro dzieci, które faktycznie ich nie przynoszą, inne zamiast kanapek noszą batony, a batony są też niestety często rozdawane w ramach podwieczorku (knopers, prince polo). Ja osobiście słodyczy nie daję, bo skoro i tak w szkole dostają czy tego chcemy czy nie, to nie chcę przesadzać. Zwykle daję kanapkę wymiennie z płatkami z jogurtem + owoc. Kupiłam taki pojemnik dwukomorowy- wlewam jogurt, a w przegródce powyżej płatki+suszone owoce. Ewentualnie od wielkiego dzwonu jakiś domowy wypiek. Ale cukierki chyba są zupełnie bez sensu...