Może nie jestem obiektywna, ale ja jakichś zmian wielkich nie widzę. Pierwszego dnia w dzienniczkach pojawiły się uwagi, o których była mowa, że nie są na tyle istotne, żeby je wpisywać, a nadają się do ustnego upomnienia (że ktoś nie sprzątnął po śniadaniu, ktoś położył się na podłodze, ktoś jest smutny, bo nie dostał drugiego śniadania. Dodatkowo pojawiła się prośba od Pani o wykreślenie w protokole z zebrania punktu, że była mowa o trudnej komunikacji między rodzicami a wychowawcą (dla mnie sama prośba jest dowodem na istnienie tego problemu). Ale to może tylko moje doświadczenia.